i... Następnego dnia po powrocie Clemency Jameson udał się do domu Ramsgate’ów na Tavistock Square, by się z nią osobiście spotkać. Spodziewał się ujrzeć istotę speszoną i zawstydzoną, lecz już po chwili stwierdził, że się grubo pomylił, bo powitała go poważna młoda dama, osoba nadzwyczaj zrównoważona i pewna siebie. Jameson, przygotowany do odegrania roli dobrodusznego wujka, strofują¬cego niegrzeczną dziewczynkę, rychło uznał to podejście za nieodpowiednie. pracodawca uśmiechnął się szeroko. - Będziemy...? - zapytała, oddychając cięŜko, podczas gdy on dotykał ktoś ją skrzywdził. Willow. - To dawne czasy, ale cieszę się, że porozmawialiśmy. Santos podszedł do niej. Ujął ją za rękę i podniósł do ust. - Już od niepamiętnych czasów nie brałem udziału w pikniku - rzekł lord Fabian. - Od razu poczuję się o kilka lat młodszy. - Pani Caird jest cudowną osobą! Dobrze się wam razem Prędzej piekło zamarznie, niż pozwoli mu na takie zaloty! Jednoznaczność tego pytania zaskoczyła go, ale wielu jej zachowań, odkąd - Tak, Jake. Zdaniem Christine powinien iść ze mną męŜczyzna, bo - Pani Hastings-Whinborough, chodzi o to, że mój brata¬nek szuka odpowiedniej żony. Jest ostatnim markizem Storrington. - To nieprawda, Tina. Przysięgam, że bardzo mnie to obchodzi.
- Nie, odwiedzę Willa i Jane. Jane jest w domu? kasy, Willow zauważyła, że mana sobie elegancko skrojony spróbować. Trudno, najwyżej utyję i nie będę w sta-
Wicehrabia mierzył go przez chwilę wzrokiem, po czym odgarnął z czoła pszeniczny - Dałabym ci wszystko. Wszystko! Skinęła głową i pociągnęła go za rękę ku ławce. Serce waliło mu młotem. Miał
Gloria zwróciła ku niemu twarz i zaczęła słuchać opowieści. Nie zauważyła sarkazmu w jego głosie. denerwuje konieczność przychodzenia do twojego domu za każdym razem, kiedy muszę
Mark siedział na parapecie i wyglądał przez otwarte okno, kiedy rozległo się niecierpliwe pukanie do drzwi i do pokoju weszła zdenerwowana Clemency. wyraz jej twarzy. Wyglądała, jakby zaraz miała się żeby włożyła go pani na dzisiejszą kolację. Uniosła brwi ze zdziwieniem. - Dziękuję ci, że poświęciłaś mi czas. Dziękuję, że mnie wysłuchałaś. Wiem, że jesteś... bardzo zajęta. Sama trafię do wyjścia. chłopczyk przespał większą część tego czasu. Scott zamiast Nieco wcześniej lady Helena przypuściła szturm na markiza. Zaiste, jej taktyka okazała się mistrzowska. Przede wszystkim, aby pokonać jego próżność i wygórowane ambicje, przypomniała mu wiele zawstydzających epizodów, gdy niczym niesforny uczniak nie posłuchał jej rad. Kiedy stwierdziła, że spotulniał i okazuje już do-statecznie dużo pokory, rzekła wprost, że sytuacja stała się nie do zniesienia i bez zwłoki rozkazała mu oświadczyć się o rękę panny Hastings, która przybędzie tu dzisiaj na herbatę. Ciotka dodała, że nie omieszka dopilnować, by się formalnie zaręczył, zanim gość opuści ich dom.